Siódmy dzień gwałtownych starć albańskich demonstrantów z policją

Źródło zdjęcia, Reuters
- Autor, Nick Thorpe
- Stanowisko, Korespondent BBC
- Relacja z, Tirana, Albania
- Autor, Toby Mann
- Data publikacji
- Czas czytania: 3 min
Protestujący w Albanii starli się z policją siódmy dzień z rzędu.
Demonstranci, w tym wielu uczniów szkół średnich i studentów, próbują odsunąć od władzy premiera Ediego Ramę. Oficjalne dane wskazują, że przed poniedziałkową interwencją rannych zostało 295 osób, w tym 186 policjantów.
„W chwili, gdy państwo zacznie z tym negocjować, państwo upadnie," powiedział Rama do zgromadzonych funkcjonariuszy, trzymając kamień, którym w niedzielę rzucono w policję.
Podczas protestów zaatakowano posterunek policji i budynki rządowe w Tiranie. Demonstranci domagają się poprawy warunków na uczelniach, walki z korupcją i dymisji premiera Ediego Ramy.
Rama powiedział, że wśród protestujących są „młodzi mężczyźni i kobiety zradykalizowani przez mroczne siły w Europie i USA".
„Albania stała się jednym z celów dobrze skoordynowanego ataku," powiedział.
W skąpanym w październikowym słońcu Parku Rinia, znanym również jako Park Młodzieży, widziałem ludzi wyrywających kostki brukowe, podobne do tej pokazanej przez premiera, by wykorzystać je później podczas starć z policją. Nie musieli długo czekać.

Konwój pojazdów policyjnych ruszył szerokim bulwarem. Na jego czele jechał opancerzony pojazd, który używał armatek wodnych i wystrzeliwał w stronę uciekających demonstrantów granaty z gazem łzawiącym.
Oddziały policji prewencyjnej ścigały przez park tłum, w którym przeważali studenci. Część protestujących schroniła się w kawiarni, gdzie działanie gazu łzawiącego odczuli nawet kelnerzy.
Pod drzewami wolontariusze w żółtych kamizelkach odblaskowych pozostali na miejscu, pomagając osobom, które źle znosiły działanie gazu. Widziałem młodego mężczyznę sprzeczającego się z policjantem, który następnie z bardzo bliskiej odległości rozpylił mu w twarz gaz pieprzowy.
„Działania policji są często chaotyczne i głupie," powiedział BBC prawnik specjalizujący się w dziedzinie praw człowieka Gentian Sejrani. Udziela on pomocy prawnej ponad 100 osobom, które zostały aresztowane.
„W sądzie policja rzadko przedstawia dowody," powiedział. Wśród jego klientów jest mężczyzna aresztowany w drodze na przystanek autobusowy – zupełnie niezwiązany z protestami, dodał.
„Ci, którzy rzucają przedmiotami w policję, rzadko zostają złapani, bo uciekają najszybciej," powiedział Serjani.
Policjanci wydają się równie oburzeni przemocą wobec swoich kolegów, jak protestujący zdecydowanymi działaniami policji. Rezultatem jest chaos.

Po tym, jak gaz się rozwiał, przed kawiarnią w parku 27-letnia studentka i aktywistka Sidorela Vatnikaj opowiedziała mi, jak wygląda jej typowy dzień. Choć ruch protestacyjny nie ma liderów, Vatnikaj należy do jego najbardziej doświadczonych działaczek. Od ośmiu lat aktywnie uczestniczy w protestach antyrządowych.
„Rano próbujesz skoordynować działania wszystkich grup, ustalić, gdzie są i gdzie odbywa się protest. Sprawdzasz, czy potrzebni są prawnicy, apteczki albo inny sprzęt. Musisz też upewnić się, że twoi znajomi i członkowie rodziny biorący udział w proteście są bezpieczni."
Jak mówi, dzień upływa na przemieszczaniu się z jednego protestu na drugi, a dużą jego część zajmuje uciekanie przed policją.
Vatnikaj czuje się niekomfortowo z powodu przemocy wobec władz ze strony innych protestujących, ale uważa, że to policja ją zapoczątkowała i podsycała.
„Kiedy widzę ludzi rzucających kamieniami w policję, rozumiem ich gniew. Nie oceniam ich. Nie cieszy mnie to, ale nie mają innego sposobu, żeby zostać wysłuchani," powiedziała.
„Pochodzą z rodzin, których członkowie nie mieli innego wyboru, jak opuścić kraj – milion w ciągu ostatniej dekady. Nie tylko zostali okradzeni. Byli zastraszani, ignorowani, a teraz są także bici."
W weekend premier retorycznie zapytał, co stałoby się, gdyby ustąpił ze stanowiska.
„Potrzebujemy rządu technokratycznego na rok, który przygotuje kraj do prawdziwych, demokratycznych wyborów," odpowiada Vatnikaj. Oskarża Ramę o fałszowanie poprzednich wyborów oraz bliskie związki z bogatymi zagranicznymi inwestorami i zorganizowanymi grupami przestępczymi.
Według Vatnikaj protesty pokolenia Z na całym świecie dodają młodym Albańczykom otuchy.
„Patrzyłam na pokolenie mojej matki i ojca, które przez całe życie pracowało i marzyło o demokratycznym społeczeństwie, w którym mogłoby żyć z godnością. To nigdy się nie wydarzyło," powiedziała.
Rama jest u władzy od 13 lat i od początku XXI wieku pozostaje jedną z dominujących postaci albańskiej polityki. Zapowiedział, że Albania przystąpi do Unii Europejskiej do 2030 roku, i twierdzi, że tylko on może do tego doprowadzić.
Przy tłumaczeniu tego artykułu, który oryginalnie był napisany w języku angielskim, użyto narzędzi AI. Dziennikarz BBC sprawdził tłumaczenie przed publikacją. Więcej o tym jak używamy AI.
Edycja: Nicole Frydrych








